Sakrament obecności
Rozważania o Eucharystii cz. IV
Spis treści
  • Kościół św. Genowefy
  • Niebo rozpięte nad ołtarzem
  • Ziarno i gleba
  • Spotkanie
  • Za cenę Jego Krwi
  • Jestem tylko dla ciebie
  • Zdumienie odzyskane
  • Spotkanie z Boskim „Ty”
  • Doczesna świątynia spotkania
  • Droga, która jest celem
  • Modlitwa czynnością
  • Dotyk wiary
  • Prawdziwy sens i cel
  • Ofiara-Komunia-Obecność
  • Jezus-Eucharystia
Wyszukaj w domenie dajczer.eu

Posłuchaj pierwszego rozdziału książki
w wykonaniu Haliny Łabonarskiej

This text will be replaced by the flash music player.

Przedmowa Arcybiskupa Alfonsa Nossola
Biskupa Opolskiego

O książce, którą mam przed sobą można powiedzieć w największym skrócie, iż jest głęboką medytacją nad miłością Boga jako Osoby, objawiającą się w Jezusie Chrystusie. Jest medytacją nad tajemnicą Jego sakramentalnej obecności w Najświętszej Eucharystii. Ta NAJŚWIĘTSZA OBECNOŚĆ nie może być przez nas odkryta i umiłowana inaczej, jak tylko poprzez wejście z Nią w relację o charakterze podmiotowym, w relację osobową. Dopiero taka relacja prowadzi do autentycznego spotkania ludzkiego „ja” z Boskim „Ty”. Ale też do spotkania „ty” drugiego człowieka w tajemnicy jego osoby.

Sakrament Obecności to książka pod wieloma względami niezwykła. Z jej stron płynie ku nam przynaglenie do pogłębienia i radykalnej odnowy naszego obcowania z Bogiem Miłości. Tej Miłości, która zapragnęła życie oddać za nas i pozostać z nami na zawsze w tajemnicy Eucharystii. Więcej już uczynić dla człowieka nie byłoby można. Rozważania Autora nad tą niezwykłą tajemnicą naszej wiary zadziwiają głębią, świeżością i prostotą. Tej książki nie da się po prostu „przeczytać”. Trzeba ją medytować, do niej powracać, stopniowo odkrywać jej wewnętrzne bogactwo. Mówi nam ona o Eucharystii w sposób całkiem nowy, niekonwencjonalny – językiem żywej wiary i autentycznego wewnętrznego doświadczenia. Jej treści kierują czytelnika w sposób niezwykle pociągający ku prawdziwemu życiu wewnętrznemu – życiu wiary, nadziei i miłości – które może rodzić się, rozwijać i dojrzewać czerpiąc życiodajną moc z Eucharystii – Źródła wszelkich łask.

Już Papież Paweł VI pisał, że „Eucharystia jest obecnością, która nas zaprasza” [Homilia z 13 czerwca 1974 roku]. Zaprasza do wejścia z Nią w relację szczególną. Jeżeli podczas Najświętszej Ofiary będziemy starali się przeżywać wydarzenia zbawcze jako uobecniające się w teraźniejszości, zobaczymy, jak ważne jest, by rozumieć Eucharystię właśnie jako tajemnicę spotkania.

Choć w życiu człowieka są różne spotkania – mówił Jan Paweł II – „spotkania nocne, jak spotkanie z Nikodemem; spotkania przypadkowe, jak to z Samarytanką; spotkania sprowokowane, jak spotkanie z  niewiastą przyłapaną na cudzołóstwie; spotkania błagalne, jak to z niewidomym u bram Jerycha; spotkania spowodowane ciekawością, jak spotkanie z Zacheuszem, a także spotkania odznaczające się wielką bliskością, jak spotkania z Apostołami, powołanymi do pójścia za Chrystusem; spotkania niespodziewane, jak ze św. Pawłem na drodze do Damaszku (...) to spotkaniem w największej bliskości, takim, które przemienia nas dogłębnie, i od którego zależą wszystkie pozostałe, jest spotkanie u Stołu w Tajemnicy Eucharystycznej (...), tutaj Chrystus osobiście przyjmuje człowieka przytłoczonego trudnościami, i umacnia go ciepłem swego zrozumienia i swojej miłości” [Jan Paweł II, 9 lipca 1980 roku].

Jezus Chrystus prawdziwie obecny pod postaciami chleba i wina to Bóg tak niezwykle nam bliski, a przecież jednocześnie to nasz jedyny Sens i jedyny Cel. Jednak – jak uświadamia nam Autor Sakramentu Obecności – jeszcze wiele konstrukcji myślowych, oparć, przywiązań musi się w nas rozsypać, wiele pewników życiowych rozpaść, by ten Jedyny Sens faktycznie ożywiał naszą codzienność, by rodził w nas „modlitwę czynnością”, „modlitwę dotyku” możliwą w każdych okolicznościach życia. W rozważaniach Księdza T. Dajczera możemy znaleźć szczególną zachętę, pobudzającą do takiej właśnie modlitwy. Ta „modlitwa czynnością właśnie wykonywaną” rodzi się z odkrywania faktycznej obecności Chrystusa w Eucharystii i wchodzenia z Nim w relację spotkania. A kiedy już w taki sposób będziemy z Nim obcować, czy nie zrodzi to w nas pragnienia pójścia za Nim teraz i to pójścia do końca?

Sakrament Obecności stanowi kontynuację myśli zawartych w trzech poprzednich książkach Autora z cyklu rozważań o Eucharystii: Tajemnicy wiary, Zdumiewającej bliskości i książki Przymnóż nam wiary, które w krótkim czasie rozeszły się wśród polskich czytelników.

Do współczesnego człowieka, żyjącego często w klimacie niewiary i laicyzmu, ocierającego się zaledwie o tajemnicę własnego istnienia, człowieka, który nie dostrzega już Boga na ołtarzu, bo przesłania mu Go „świat” i jego własne „ja”, Autor kieruje swoje książkowe rozważania eucharystyczne. Mówi w nich, że człowiek nie nawróci się, nie wybierze Boga do końca, jeżeli nie uwierzy, że On kocha go w sposób wyłączny i że tę miłość wyznaje mu codziennie z eucharystycznego ołtarza.

Książki – rozważania o Eucharystii Księdza Profesora Tadeusza Dajczera ukazują, że myśli On kategoriami eklezjalnymi, i że sam umiłowawszy Kościół pragnie, by był on przez wszystkich miłowany. W ramach tej postawy wewnętrznej Autor pisze dla całego Kościoła powszechnego, pragnąc, by żył on w większym niż dotychczas stopniu największym Skarbem, jaki na ziemi posiada, tj. Sakramentem Miłości, tej miłości, która pragnie obecności. I jako taka właśnie nie chce wcale być do końca pojmowalna, ale pragnie, by pozwolić jej dać się bez reszty ująć.

Alfons Nossol
Biskup Opolski

Kościół św. Genowefy

Dżdżysto. Wiatr zacina. Krople sączące się za kołnierz. Bardzo późna pora. Przede mną wyrastają mury kościoła. Napis: Église Sainte Genevieve – kościół św. Genowefy. Popycham lekko uchylone drzwi. Półmrok. Tylko trochę światła przy ołtarzu. Pusto. Przemykam się prawie bezszelestnie, boczną nawą, ku przodowi. Staję blisko ołtarza, ukryty za filarem.

Jakaś postać w koloratce wychodzi z zakrystii. Widzę, jak przechodząc przed tabernakulum klęka. Ale robi to jakoś „dziwnie”, całkiem inaczej. Jakiś dziwny ksiądz. Zgina kolano bardzo powoli i z taką czcią, że zastygam w zdumieniu: Nie, on nie klęka przed tabernakulum, on klęka przed Kimś! Stawia na ołtarzu krzyż, pulpit, zapala świece. Ale to wszystko – inaczej! Ruchy wolne, twarz głęboko skupiona. Wraca do zakrystii i znowu to inne przyklęknięcie. Nie mogę oczu od niego oderwać. Zachowuje się tak, jakby widział inną rzeczywistość.

I nagle staje się dla mnie oczywiste: On naprawdę wierzy w Boga obecnego w tabernakulum. On klęka w geście niezwykłej adoracji. I nie tylko – w momencie uklęknięcia sam wydaje się cały zatopiony w kontakcie z Kimś. W tym małym, zamkniętym pomieszczeniu on po prostu widzi Boga!

Przypomniałem sobie, że, jak mówi psychologia, człowiek komunikuje się głównie w sposób pozasłowny. „Wsłuchiwałem się” podczas sprawowanej przez niego Eucharystii nie tyle w jego słowa, co w ekspresję twarzy, mowę oczu, komunikację gestami, całym ciałem. Tym wszystkim starał się wyrażać swoją modlitwę i cześć dla nieskończonego majestatu Boga.

Od słów konsekracji coś wstrząsającego zaczęło się dziać w jego twarzy, tonacji głosu... Po Przeistoczeniu podnosił Hostię powoli, bardzo powoli, do góry. W taki sposób, by już sam ten gest stawał się szczególną modlitwą. Przemknęły mi przez myśl słowa z Biblii: „Codziennie wołam do Ciebie, Panie, do Ciebie ręce wyciągam” [por. Wj 17,1; Lm 3,41; Psalm 118,48]. Może był to wyraz jego ludzkiej bezradności, a może uwielbienia, bezgranicznego zaufania Bogu, którego z tak niezwykłą czcią trzymał w swoich dłoniach.

Czułem, że muszę z tym księdzem porozmawiać. Po skończonej Eucharystii wprosiłem się do mieszkania – bardzo zresztą ubogiego – i oto tak zaczęło się nasze pierwsze, pamiętne spotkanie.